Mittwoch, 24. August 2011

C L O S E D

Well, I think that was expected - I am really not able to find enough time to take care about my blog-life. I am not going to delete this - maybe someone needs the description of horizontal stitches I made. Maybe I'll be back - one is never sure of getting unemployed). You can find my project on ravelry (if I'll find time to update my account there). Farewell.

Ich gehe davon aus dass die Lage eh klar ist - der Blog wird nicht mehr fortgesetzt. Ich habe keine Zeit mehr mich ausreichend um ihn und das Blog-Leben überghaupt zu kümmern. Ich werde ihn nicht löschen (bis blogger.com es tut), vielleicht kann jemand noch die Anleitung für die horizontale Maschen gebrauchen. Und vielleicht werde ich ihn eines Tages reaktivieren (man kan ja schliesslich arbeitslos werden). Ich versuche mich nur auf Ravelry zu konzentrieren (bitte nicht zuviel erwarten, auch da gab es länger kein der vielen überfälligen Updates). Lebt wohl.

Mysle ze nie ma sie co ludzic i sprawa jest jasna - nie udaje mi sie znalezc czasu by zajac sie moim blogiem tak jakby on na to zaslugiwal a ja bym sobie zyczyla. Dlatego zawieszam dzialanosc na czas nieokreslony - moze wroce (w dzisiejszych czasach zadna umowa o prace nie jest na wieki). Postaram sie aktualizowac moj profil na Ravelry (poki co to tez jest pobozne zyczenie). Poki co - zegnajcie.

Mittwoch, 13. April 2011

speedy ...

Vieles mache ich sehr langsam. Nähen zum Beispiel. Aber beim ribbeln bin ich echt schnell. Gestern fiel die Entscheidung, 24 Stunden später sind beide Cardigans zu vielen fest gewickelten Knäulen Garn geworden (ich war ganz normal arbeiten und Haushalt habe ich auch gemacht). Das Garn darf jetzt etwas entspannen, und ich suche fieberhaft nach anderen für das Garn geeigneten Projekten. Und sehe nichts. Die Bedarfanalyse sagt - ich brauche Cardigans und einfache Pullover. Aber bitte dünn, so dass man sie übereinander ziehen kann z.B. Dafür ist die Baumwolle zu dick. Ich bin zum echten Fan von dünnen Garnen geworden (hm, meine Handgelenke ganz im Gegenteil).

When it comes to sewing, I am very slow. But at frogging I could be a champion. Both cardigans are yarn balls now, 24h after making decision to frog them. Of course I was in the office and made my household, Now I am wondering what shall I knit with this yarn. It seems so thick, I prefer lately really skinny yarns ...

Sa rzeczy ktore potrafie robic szybko. Szycie i stylizacja wlosow do tej kategorii nei naleza, ale prucie - co i owszem. Oba sweterki przestaly istniec - minelo dopiero 24h od podjecia decyzji a bylam tez zupelnie normalnie w pracy, upralam, obgotowalam, posprzatalam chalupe jak przystoi. A teraz mam zgryz co zrobic z wloczka (jak sie troszke wyprostuje ma sie rozumiec). Jakos nie mam pomyslu - projekty ktore widnieja na mojej liscie "to do" sa z duzo cienszych wloczek (coraz bardziej lubie przerabiac a bardziej jeszcze nosic pajeczynki, moje nadgarstki ciagle mi to wytykaja). Hmmm, moze w nowej ksiazce Kim Hargreaves bedzie cos fajnego?

Dienstag, 12. April 2011

Frustrating Cotton Knits

Zaczne moze optymistycznie, mimo malo radosnego tytulu. Kupilam sobie - juz jakis czas temu - stary magazyn Rowan 35 z przepieknymi modelami vintage. Maly wybor na ponizszych kiepskich zdjeciach. Kupilam sobie tez "Modern top down Knitting" - swietna ksiazka dla wszystkich dziergajacych bezszwowo. Zawiera spory dzial ogolny, dotyczacy technik (wreszcie pojelam jak poprawnie zrobic rekaw z glowka wrabiany w podkroj pachy!) oraz mase rozmaitych wzorow, ze szczegolnym uwzglednieniem dzierganych sukienek. Wszystkim ktorzy nie bywaja na Ravelry i nie mieli jeszcze okazji widziec tej ksiazki polecam przegladowke na Knit Picks.

Vor einiger Zeit habe ich mir den Rowan 35 gekauft - wunderschöne Ausgabe, mit vielen Vintage Mustern. So gerne wurde ich einiges davon nachstricken, aber ... Mehr dazu gleich.
Gekauft habe ich auch "Modern Top Down Knitting" - ein sehr tolles Buch, empfehlenswert für alle, die gerne Nahtlos stricken und alle die Strickkleider mögen. Aus diesem Buch habe ich endlich gelernt wie die Armkugel bei eingestrickten Ärmeln auszuarbeiten sei. Ein oder zwei Strickkleider wurde gerne ich nachstricken aber ....


Recently bought - Rowan 35 (many lovely vintage patterns!!!) and Modern Top Down Knitting (great book about seamless knitting - and lot of knitted dresses inside!). Both are not new so I think you have had an opportunity to see and read about them. I recommend both!






I to by bylo na tyle pozytywow. Poniewaz pomalu zaczynam byc Z R O Z P A C Z O N A. Soba, moim dzierganiem i brakiem wyboru wloczek ... Nad soba rozplywala sie nie bede - typowo wiosenna chec zmian skrzyzowana ze starzejecym sie odbiciem w lustrze. Moje dzierganie zas widac na ponizszym obrazku. To poklady projektow z ostatnich kilku miesiecy - wygladaja troszke jak zadanie dla archeologa. Obrazek zreszta nie odpowiada chronologicznemu powstawaniu owych ... Czerwona dzianine ukonczylam dzis bo potrzebuje jej na wyjazd - jest okay. Zdjecia pokaze jak uda mi sie kogos poprosic o pstrykniecie mnie w jakims ladnym pejzazu (opublikuje je po powrocie czyli w maju).

Das hier ist das Desaster-Haufen. Ich habe das Stricken wohl teilweise verlernt...? Auf diesem Haufen liegen Projekte aus der letzten Zeit, und fast alle haben ein Problem - der rote wollte nicht fertig werden (ich empfinde tiefste Abneigung bezüglich des Faden-Vernähens). Heute habe ich mich gezwungen und es doch fertiggestellt - ich brauche diese Jacke im Urlaub. Sprich ab Samstag. Im Mai gibt es dann hoffentlich schöne Fotos (wenn nicht von der Jacke dann von der Umgebung dessen).
Dann haben wir da einen Schal der schön ist aber irgendwas fehlt, einen gifgrünen Leinencardigan der nur "eine Hand" hat (aber der wird hoffentlich doch fertiggestellt) und zwei komplette Desaster.


Well I was knitting a lot recently, but the results are dissapointing. First I have some problems to do finishing work (weaving in the ends is a kind of punishment at the moment). On the picture is a part of recent projects - only the red one is really ok. I finished it today and the pictures will be published in may, after my return from vacation. Other ones are ...

Zoltozielony na samym dole jest w robocie i poki co wyglada w porzadku, ale ... Pozostale tez tak wygladaly. Ow w kolorze nilowej wody to Lucy Kim Hargreaves. Fatalna. wygladam w niej jak ... mamuska.

Das hier ist die perfekte Katastrophe. Dabei sah Lucy von Kim Hargreaves eigentlich ganz anders aus, nicht? In dieser Jacke verdiene ich wohl die Bezeichnug "Mutti" (dies ist für mich das persönliche deutsche Unwort, nicht wegen der Bedeutung sondern des Klangs wegen!).

Lucy by Kim Hargreaves - lovely. But mine is just awful. It's not me, really NOT, probably this sweater is not that BAD as I mean, but I hate it, hate how I look in it and it will be frogged. ASAP.

Sweterek w kolorze blota zas to Anais, rowniez Kimowa, pieknie prezentujaca sie na mojej Matyldzie, gorzej jednak ze mna.

Die zweite Katastrophe - Anais - ist etwas weniger katastrophal - auf der Schneiderpuppe (Mathilda gennant) sitzt sie perfekt (auch deshalb weil ich hinten mit Stecknadeln die Weite weggemogelt habe). Mit mir innen drin sieht es wie ein Sack aus.

Second one - Anais - is a bit better, but still kind of shapeless bag, Mathilda could wear it, but me - not.



Oba zostana komisyjnie sprute. Oczwiscie ktos madry powie ze uniknela bym owych dwoch katastrof gdybym zadala sobie troche trudu i zrobila probke sciegu przed przystapieniem do pracy. I mialby racje, ale tutaj jestem niestety uparcie niepoprawna. Poza tym oba sweterki wygladaly po zrobieniu jako tako, dopiero po pierwszym praniu zrobily sie z nich worki (tak jak nie robie probek tak samo notorycznie przymierzam wszystko podczas dziergania, syzyfem bywam niechetnie). Wloczka w obu przypadkach - luzno skrecona bawelna. I to ona jest winna, prosze panstwa, ot co!

Beide werden aufgeribbelt, soviel ist klar. Ich bezweifle es, dass das Stricken einer Maschenprobe (was ich nie tue)mich vor diesen Reinfällen gerettet hätte. Ich habe diese Teile während des Strickens doch mehrmals anprobiert und sie sahen ok aus. Aber nach der Wäsche - zwei Säcke, zwei formlose Säcke, dass sie antalliert sind kann man nicht erkennen, dass die keine überschnittenen Schultern haben - auch nicht. Ich verdächtige das Garn Hauptschuld zu tragen - offen gedrehte schwere Baumwolle.

Of course I've NOT swatched. I never do. But I always try the project on as I am knitting. They were okay, till I washed them. So I blame the yarn - soft, heavy, loosely twisted cotton yarn.

Jedyna bawelna z jaka sobie w zyciu jako tako radzilam jest mocno skrecona Catania. Ta sie nie rozwleka, ale tez nie ma takich slicznych kolorow jak szlam czy woda nilu. Wszystkie inne bawelny, szczegolnie te luzno skrecone (i przez to szczegolnie mieciutkie) maja tendencje do zeszmacania sie i niestety trudno mi im to wybaczyc. W zasadzie w tej chwili nie za bardzo mam opcje do wyboru - welny odzwierzece mnie gryza do tego stopnia ze nie ma szans zeby nosic je na gola skore. To juz wiemy. Jewab tez sie rozciaga, za wyjatkiem surowego (ale ten tez gryzie). Wiskoza sie rozciaga i nie zawsze lubie jej polysk. Akrylu nie lubie. High-techy typu soja czy wlokna mleczne jakos mnie nie bawia (i soja tez sie rozciaga i mechaci, a tak). Bawelna sie zeszmaca. Ja chceeeee moc nosic welneeee (tupie noga w podloge). Albo po rady, jak Kubus Puchatek ... moze ktos jakas dla mnie ma? Jedyna alternatywa jaka widze jest len ... (tez gryzie, nota bene, ale po kilku praniach mu przechodzi).

Ich mag eigentlich nicht mit Baumwolle zu arbeiten - einzige Ausnahme bildet hier Catania, die festgedreht ist und nie ausleiert. Aber auch keine besonders schöne Farben hat wie die hier (schlamm und "Eau de Nil" - beide ausgesprochen hübsch wie ich finde). Und jetzt bin ich V E R Z W E I F E L T. Was soll ich denn stricken, zum Teufel?! Wolle kann ich nicht direkt auf der Haut tragen (auch keine Baby-Alpaca und andere als weich bekannten tierischen Fasern, Bouretteseide kratzt mich übrigens auch). Baumwolle leiert aus. Viskose meistens auch, und den glanz mag ich nicht immer. Mischungen mit Wolle gehen leider auch nicht (ich spüre auch die 35% von feinster Merino als fieses Kratzen). Acryl mag ich nicht. High-tech wie Milchfasern oder Soja überzeugt mich nicht (Soja leiert nämlich auch aus, Milchfasern sind aus Nahrungsmittel). Was nun?! Bleibt denn etwas noch übrig, ausser Leinen?


I am not the fan of knitting cotton, I newer was. The only exception is Catania by Schachenmayr - this ist twisted, sturdy, it does not wear out. But there are no sophisticated colors, like greige or eau de Nil. At the moment I am very dissapointed and kind of despaired - I don't know if there is a yarn compatible with me. Wool and animal fibers are no go - too itchy. Woll blends are mostly too itchy too (I havent found any that wasn't). Pure cotton and rayon wear out. And I don't like acrylic. What to do?

Montag, 28. März 2011

Trousers, reloaded

Ich bin immer noch am Spielen - keine Zeit und Kraft was größeres zu anfangen (nähtechnisch), daher beschäftige ich mich mit Aufpeppen, Abändern - und daraus Lernen.
Ich habe mehrmahls betont, dass mir die jetzige Mode nicht so ganz gefällt - viel zu viel von den 80gern. Keine Kraft kann mich in eine Leggings, Fledermausärmel oder Neonfarben zwingen. Von Schulterpolstern ganz zu schweigen. Aber einen der 80ger Trends mag ich doch - Dandy Style. I trage sehr gerne maskuline Hosen, Jacketts, Westen, Krawatten, flache Schuhe. Nur - es ist verdammt schwer eine anständige maskuline Hose für meine
(untenrum) weibliche Figur zu finden. Und noch schwieriger ist es eine Wolltuchhose für Frau zu finden, die nicht die Welt kostet (mit Polyester habe ich so meine Schwierigkeiten und zwar nicht aus den Öko-Gründen). Und ich kann es wirklich nicht übers Herz (oder Geiz) bringen, viel Geld für Kleidungsstück auszugeben, was garantiert nicht sitzen wird - vor allem Hosentechnisch.
Eine andere Lösung müsste her. Die ergab sich als mein Mann seinen Schrank aufräumte und die Hosen, aus denen er "rausgewachsen" war, aussortierte.


I am still playing, not having time (or power) to pick up a bigger sewing project, I am working on smaller ones - making changes, pimping, learning a lot while doing this.
I am not very happy with recent fashion trends - 80's are coming back, and I hate almost everything about 80's fashion (typically - everyone seams to hate the period in which he/she was growing up, why?!). Nothing in the world could force me to wear leggings, wide sleeves, neon colors or shoulder pads (okay, if its be a question of saving anyones life - I would do). There is an exception though - I really love dandy style. I love to wear trousers, jackets, vests, ties, flat shoes. Unfortunately it's not easy to find good masculine trousers, fitting my "feminine" (=fat bottomed) body. If you find any - they're made of polyester. Womans trousers made of woolen cloth are far more expensive than those for men. And I am not ready to spend a lot of money for piece of cloth that surely will not fit.
So I considered it a good occasion when my husband decided to throw his old great trousers away - they were not damaged, but he "grew out" of them.


Ciagle sie bawie, nie majac ani czasu ani energii na wieksze projekty szyte, zajmuje sie przerobkami, podrasowywaniem - i wyciaganiem wnioskow.
Jak juz wielokrotnie napomykalam - nie lubie obecnej mody, za bardzo wyglada ona na lata 80te - nic nie jest w stanie wbic mnie w legginsy, bluzki-nietoperze, nenowe kolory czy nieszczesne poduszki naramienne (brr po trzykroc). Ale - jeden z aspektow obecnej mody lubie - styl na dandysa. Uwielbiam nosic meskie spodnie, marynarki, kamizelki, krawaty i plaskie meskie buty.
Sek w tym, ze wcale nie latwo jest dostac klasyczne "meskie" spodnie na moja czesciowo kobieca figure. Czesciowo, gdyz kobieca jest tylko od talii w dol - okragle uda, duzy tylek, i to nawet nie tyle szeroki ile odstajacy (nazwijmy go naturalna tiurniura, patrz fota w dzinsach). Poza tym sukienne spodnie dla kobiet sa najczesciej szyte z poliestrow, ktorych to nie znosze (ze wzajemnoscia zreszta). Zupelnie nie rozumiem dlaczego za damskie welniane spodnie trzeba wydac majatek (mniej wiecej 2x tyle ile za podobne meskie). A ze moj chlopski rozsadek ma problem z wydaniem kupy kasy na cos co na pewno nie bedzie dobrze lezec - trzeba bylo szukac innych rozwiazan.
Takowe nasunelo sie po tym jak moj maz odgruzowal swoja szafe i postanowil rozstac sie ze spodniami z ktorych byl wyrosl.




Normalerweise trage ich etwa 31'' Weite und 32'' Länge, die Hose meines Mannes waren 34/34. 2 Stück, identisch geschnitten, einmal in anthrazit und in taubengrau. Ich sah in denen wie ein Weisenkind aus.

I usually wear something like w31/l32. Those troursers were w34/l34 - 2 almost identical pieces of them - very dark gray and dove gray ones. I look kinda clochard like wearing them, dont'I?

Wydaje mi sie ze nosze spodnie w rozmiarze 31''(szerokosc) /32'' (dlugosc). Spodnie meza - sztuki dwie o identycznym kroju - antracytowe i szarogolebie - mialy rozmiar 34/34. Wygladam w nich jak chaplinowski brzdac, nieprawdaz?




Zuerst dachte ich, das Vorhaben ist zum Scheitern verurteilt. Die Hose war sehr gut verarbeitet, ich wollte dies nicht zerstören, weil es klar war dass ich die Konfektionierung niemals annähernd gut hinkriege. Die Taschen haben mir aus Sorgen bereitet - zu viel, zu breit, zu groß.

First I thought there is no way to fit them. The great finish inside was also a trouble - I didn't want to damage it, but how was I supposed to change side seams without cutting the fabric? Another problem were back pocekts - way too big.

Z poczatku wydawalo sie ze w ogole nie mam szans i ze spodni nie da sie na mnie dospasowac. Primo po pierwsze - sa swietnie wykoczone i bolalo mnie serce na mysl ze miala bym te konfekcje rozpruc czy pociac, na pewno zas nie udalo by mi sie jej "odrestaurowac". Poza tym kieszenie - przednie i tylne, za duze, ostajace, katastrofa.



Dann habe ich doch einen alten Schnitt genommen, nach welchem ich vor 10 Jahren (und 8kg) bereits Hose genäht habe und - meine Überraschung war groß. Sehr. Es hat sich rausgestellt dass ich an den Vorderteilen absolut nichts ändern muss. Erstaunlich, nicht?
Ich musste nur die hintere Mittelnahr ändern, die Kurve viel runder gestalten. Und die inneren Beinnähte müssten auch geändert werden - hier müsste ich etwas Stoff von den hinteren Hosenbeinen rausschneiden. Das war's.


I took one of my old sewing patterns I had used previously (it means 10 years and almost 8 kg ago) and tried to match it with the shape of those pants. It was quite surprisingly - the width of the front part was perfect, there was no need to open side seams! I had only to change the back middle-seam ond the inside seams of the legs. I cut out really a lot of fabric - but only from the back pattern, the forepart is left unchanged!

Wzielam jednak jeden z posiadanych wykrojow (spodnie z niego szylam 10 lat i 8 kg temu, ups, wtedy lezaly swietnie) i okazalo sie ze przodu w ogole zmieniac nie musze - caly wykroj meskich spodni w wiekszym rozmiarze pokrywal sie z moim papierowym modelem.
Zmiany byly konieczne tylko z tylu i w zasadzie tylko w dwoch miejscach - srodkowy szew na tylku i wewnetrzne szwy nogawek. Przy szwie srodkowym musialam wybrac sporo materialu i skorygowac podkroj na bardziej odpowiedni dla mojej skoczni narciarskiej, przy wewnetrznych szwach nogawek musialam wybrac takze kilka ladnych centymwtrow, ale tylko z tylnego wykroju nogawki. Przedni zostal niezmieniony.





Ich finde die fertige Hose lässt sich sehen. Klar dass sie nicht perfekt ist, vor allem hat sie einen "Katzenbart" - auch wenn viel weniger ausgeprägt als alle anderen Hosen sie ich je besaß. Das liegt aber an meiner Figur.

I am quite glad how the trousers turned out. Of course they are not perfect - but I will have no problem to wear them.
The gray ones will be changed the same way too.


C'est voila! Na pewno dadza sie nosic, choc pare mankamentow oczywiscie maja. W zasadzie jeden DUZY - zyluja sie w okolicach kroku. Wynika to z mojej sylwetki - naleze przynajmniej w dolnej czesci ciala do kategorii "sprezystej", do tego jeszcze o zmienionej rownowazni, tj mam miednice przechylona do przodu.




Mein Becken ist wohl nach vorne gekippt, daher brauche ich niedrigere Leibhöhe vorne. Ist da zuviel Stoff - faltet es sich und so entsteht der "falsche" Katzenbart (wie ihn Michou bezeichnet). Ändern werde ich das wohl nicht - der Innenverarbeitung und des Mängels an Fachwissen wegen.
Der nächste Eintrag wird über's Stricken, versprochen.


I am afraid I have no chance to avoid horizontal pleats in the front - they are caused by too much fabric - I should lower the front waist line, but I am not really able to ...
Next post will be about knitting, I promise.


W zwiazku z czem nalezalo by obnizyc troche podkroj talii z przodu i wtedy powinno byc ok. No ale tego nie zrobie, chocby ze wzgledu na konfekcje wewnetrzna moich spodni. Choc moze przy przerabianiu tych jasniejszych cos wykombinuje? Albo bede nosic pasek ...
Nastepnym razem napisze o dzierganiu, slowo honoru.

Dienstag, 22. Februar 2011

non knitting yarn projects ...

Es wird wieder ein bliderlästiges Post, man sagt ja Schweigen ist Gold ... Aber ein paar Wörter werde ich doch verlieren. Ich habemir für dieses Jahr Wolldiät (eher Wolldiätchen) angeordnet. Weil ich so viel Wolle habe und so viele Projekte die ich unbedingt realisieren will - es droht ein Überlauf. Deshalb - eine kleine Kaufbremse (nun ja, vollständiges Kaufverbot ging nicht) und sich erstmal auf "stash busting" konzentrieren.
Nun ja, ich gehöre leider zu Leuten die ungerne brauchbares wegschmeisen, daher sitze ich auf allen Wollresten die länger als 3m sind, sowie auf allen Effektgarnen die ich mir wegen ihrer meist unverstrickbaren Schönheit gekauft habe. Was kann man damit anfangen?
Die neue Mode ist mir ziemlich egal, aber eines fand ich doch nett - die sogennanten "Objektketten". Kurzerhand habe ich mir zwei gebastelt.


Many pictures today. I declared 2011 as year of stash busting. Of course it is not possible not to buy new yarn at all, but I try rather to focus on my planned projects. And stash reduction. This is not that easy, as I hardly throw yarn to the waste. I have serious problems to toss even small amounts of leftovers (say over 3 meters length). I also own few balls of novelty yarns, which are mostly not nice if knitted - only in a ball ... So here is a trial to turn novelty yarns into something wearable.

Dzisiaj bedzie duzo zdjec. Co nie znaczy ze ogranicze slowotok. Pare slow wyjasnienia byc musi. Otoz przepisalam sobie scisla diete welniana. Czy moze scislawa - nie da sie calkiem zrezygnowac z kupowania nowej wloczki, ale czas najwyzszy troche zdziesiatkowac zapasy i przerobic je na ktorys z wielu projektow stojacych na liscie "to do". W ogole - zdziesiatkowac wloczkowe zapasy... Sprawa nielatwa. Nie naleze do osob, ktore bez problemu wyrzucaja rzeczy mogace sie przydac. Wiec gromadze i resztki wloczek, powiedzmy dlusze niz 3 metry - nigdy nie wiadomo. Podobnie gromadze tzw. wloczki efektowne czy moze efekciarskie - wygladajace ladnie w motku a zupelnie niezjadliwe w postaci wydzierganej. Tych ostatnich nie mam duzo, gdyz zdrowy rozsadek i waz w kieszeni powstrzymuje mnie przed ich nabywaniem, ale kilka sie znajdzie. Czas cos z tym zrobic.


Die grün-blaue ist aus alten Keramikperlen die ich aus Polen mitgebracht habe - sie waren auf ein Lederriemen aufgezogen und sahen eher nüchtern aus. Das raue Leder wurde gegen einen Rest von Louisas Harding "Sari Ribbon" ausgetauscht und schon wirkt die Kette etwas glamouroser.

The green necklace is made of ceramic beads and leftovers of "Sari Ribbon" by Louisa Harding. They're just threaded and secured with a knots.

W zasadzie nie naszam bizuterii (poza obraczka i kolczykami). A chomat to juz w ogole. Moda interesuje mnie tez tylko teoretycznie. Jednak obecnie modne korale z elementow na pierwszy rzut oka nie majacych nic wspolnego ze soba i z koralami bardzo mi sie podobaja.
Zielononiebieskie sa ze zwyklych ceramicznych koralikow ktore kiedys mozna bylo dostac w kazdej przydroznej galerii sztuki uzytkowej - byly nawleczone na, rzemyk, oczywiscie. Rezmyk zostal zastapiany resztka "Sari Ribbon" Louisy Harding i ceramika zatracila swoj nieco siermiezny charakter.

Für die helle habe ich 5 Bänder von Austermanns Ballerina (ein Tüllbändchen aus dem meine Louisa gestrickt wurde) auf der Nähmaschine zu einem Schlauch zusammengenäht (war 'ne ziemliche Frimmelei, hätte ich das geahnt, hätte die Kette keine Chance gehabt). Dieser Schlauch wurde mit biligen Wachsperlen gefüllt und geknotet, zum aufpepen habe ich noch ein paar kitschige Blümchen gebastelt. Und ja, ich werde es tragen.

The dusty-white one was a bit complicated - first I sewed 5 threads of Ballerina (tulle ribbon yarn) by Austermann to a tube, then I filled the tube with cheap acrylic beads and secured each bead with a knot. I added also three kitchy flowers. I usually do not wear any jewellery, but those two would be worn.


Korale w kolorze kurzu zas byly nieco bardziej skomplikowane - i przyznaje ze gdybym przewidziala ilosc (czy raczej jakosc) roboty, to bym je sobie odpuscila. Naszyjnik powstal z rulonika uszytego z pieciu odcinkow tiulowej wloczki Ballerina Austermanna (tejze z ktorej udziergalam Louise). Szycie waskich paskow tiulu to watpliwa przyjemnosc. Rulonik zostal nakarmiony zwyklymi perelkami, do tego dolaczylam pare kiczowatych kwiatkow - i na serio zamierzam toto nosic.




Was kann man noch mit Garnresten tun? Applizieren natürlich. Ob das die T-Shirts letzenendes auf- oder abwertet sei dahingestellt, ich hatte Spass dabei. Als erstes kommen zwei Bändchengarne um den Auschnitt herum appliziert - wieder Ballerina und ein Seidenbändchen mit offenen Kanten. Es war nicht einfach es draufzunähen - Jersey des T-Shirts war zu dehnbar, die Bändchen nicht, die Seide obendrauf noch rutschig, auch festheften hat nicht viel geholfen. Die Naht ist schief und die Bändchen auch. Aber durch die offenen ausgefransten Kanten des Seidenbändchens sieht alles eh unordentlich aus - und so gefällt es mir sogar besser.

Another idea to use up yarn leftovers is applying them over a fabric. I like to work with ribbon yarns this way. One of the possibilities is to evaluate (or devaluate) a simple shirt by adding a frill to the neckline. I used Ballerina paired with destroyed silk ribbon. It's not perfectly applied - the frill itself and the seam are very uneven, but I like the effect though. Probably it would be to sweet for me if it turned out too perfect.


Nastepny pomysl to falbanka z Balleriny i jedwabnej wloczki wstazeczkowej - oczywiscie rzecz gustu. Falbanka wyszla bardzo grunge, ciezko bylo szyc mimo porzadnego sfastrygowania - dzianina shirtu sie ciagnela, wstazeczki wrecz przeciwnie, zas stopka maszyny ciagle zjezdzala z grubego szwu. Nic to -jedwabna wstazeczka ma niezabezpieczona krawedz, wiec sie cudnie strzepi, takze nieporzadne brzegi falbanki koresponduja z nieporzadnie wykonanym szwem.


Türkisfarbener T-Shirt bekam ein Meer aus weßlichen Schmetterlingsblumen (wieder Ballerina von Austermann) - diesmal mit Hand genäht, jede Blüte wurde mit einer Rocaille fixiert.

Ballerina again - applied as a flowers or butterflies. Each one is fixed with a glass seed bead.


Kolejne wcielenie Balleriny - kwiatkomotylki wokol dekoltu. W srodku kazdego kwiatka - perelka. Tym razem szyte reka - szybciej i bez przeklinania.



Das hier ist schon älter und ich glaube es bereits gezeigt zu haben - aber nicht auf der Schneiderpuppe und auf schlechteren Photos. Handgenähte Applikation aus Schachenmayrs Novellara. Da dieses Garn teilweise aus Wolle besteht, verfilzte es mit der Zeit und sieht jetzt aus wie in das Shirt reingewachsen.

This one was shown here previously, but the photos were very poor - so time for another chance - hand applied novelty yarn (Novellara by Schachenmayr). With the time the yarn felted into the fabric.


To juz pokazywalam, ale na duzo gorszych fotkach i nie na formie zblizonej do ludzkiej. Novellara Schachenmayr ktora pieknie sie wfilcowala w dzianine.



Letztes Foto ist quasi Garnlos. Zumindest kein Strickgarn - einfach eine Reihe bunter mini-Pailleten in Farben des Meeres die ein einfaches biliges Shirt aufmuntern. Irgendwie im hohen Alter ist es mir nach Farbe und Spielereien ...

Last one - no knitting yarn used here, just lots of small blueish sequins to pimp the shirt without overloading it. I ask myself why do I start to like such a girly stuff now, when I am either girly nor young?


Na koniec projekt bezwloczkowy - tylko rzadek niebieskawych i zielonkawych cekinow podrasowujacy tania koszulke w paski. Swoja droga zastanawiam sie czemu ciagnie mnie do barwnych i zabawnych ubran dopiero teraz, gdy (zakladam) przekroczylam juz polmetek?



Bin gespannt wohin mich das alles noch führt? Von Ballerina habe ich noch 1,5 Knäuel ... Any Ideas?
Where would it lead? I still have 1,5 balls of Ballerina. Any ideas?
I dokad to prowadzi? Nadal mam jeszcze 1,5 motka Balleriny. Jakies pomysly?

Dienstag, 15. Februar 2011

spring is coming


Przynajmniej na naszym balkonie - wiosna juz jest. Ciekawam czy irysy wiedza ze mamy dopiero polowe lutego? Troche ludze sie nadzieja ze wiedza to jak najbardziej i ze sa madrzejsze od kalendarzy i meteorologow...
Reszta postu jest o szyciu bluzeczki i niestety tylko po niemiecku, bo padam na nos. Zdjecia tlumacza sie moim zdaniem same (jak kiepska szwaczka) ale gdyby taka byla potrzeba chetnie przetlumacze.


Auf unserem Balkon ist der Frühling offensichtlich - ich bin mir nicht sicher ob die Zwergiris wissen, dass wir erst mitte Februar haben? Es ist doch ziemlich wahrscheinlich dass noch einige Nächte sehr kalt werden können, auch wenn ich die Hoffnung auf neuen Schnee bereits aufgegeben habe ... gegen Frühling habe ich aber NICHTS anzuwenden.

At least on our balcony, here I can see spring coming (I wonder if those iris know it's middle of february and we expect few frosty nights before april?!). Of course I long for spring ...
I am missing technical terms concerning to sewnig, therefore no english translation for the rest of my post. I hope the pictures illustrate the idea ...


***

Vor einiger Zeit schon habe ich einen Top gesehen, der mir sehr gut gefiel (es war in einem Katalog eines englischen Versandhauses, der farbenfrohe, lebensbejahende Mode anbietet, leider war der Top aus reiner Seide somit sehr teuer). Es handelte sich um ein einfaches Schnitt, mit Ärmeln die aus überschnittenen Schultern entstanden, ein paar Falten am Auschnitt, ein Knopf hinten, kein Zipper, kein Schnick-Schnack. Irgendwann habe ich entschieden - den möchte ich haben.
Seide habe ich genug - dazu gibt es auch lange Geschichte, ich habe sie vor mehreren Jahren gekauft, da sie so schön und sehr günstig war - und ich voller Selbstzweifel wollte mein angeschlagenes Selbstwertgefühl mit Seidenkleid retten - seitdem liegt sie bei mir und ich beschäftige mich bezüglich dieser Seide mit Gedankenspielen - doch ein Kleid? Neee, doch ein Rock ... neee, doch ein Kleid. Es handelt sich um beinahe ein Jahrzehnt - wie man sieht, ich habe Probleme mit Entscheidungen (wer daran glaubt - ich nicht - angeblich habe ich Aszendent in Waage). Da ich aber den Top unbedingt wollte und wirklich keinen anderen geeigneten Stoff besaß, wurde die Seide jetzt geopfert (ich habe weiterhin noch ausreichende Menge für ein Kleid ...).
Danach habe ich nach einem passenden Schnitt gesucht. Fertig habe ich keinen gefunden. Einen komplett selbst zu fertigen fühle ich mich nicht imstande - und schon gar nicht mit Ärmeln die überschnittene Schultern sind ...
Aber ich habe ja so viele Burdas, da war ich mir sicher ich finde etwas was sich adaptieren ließe. Und siehe da - ich musste gar nicht lange suchen - die Ausgabe 08.2009 lieferte mir das was ich bräuchte ...



Der Top auf dem Foto ist wirklich nicht nach meinem Geschmack - weder der Stoff, noch die Falten vorne. Aber wenn man sich den Schnitt anschaut, dann sieht man folgendes - die Ärmel können gerne auf die diagonalen Nähte verzichten und zusammen mit dem Vorderteil ausgeschnitten werden - also das was ich haben wollte. Des weiteren ist für den Vorderteil ein Futter vorgesehen - der Schnitt des Futterteils wurde sehr hilfreich bei der Änderung der Falten ... (sorry für Foto, ich hoffe es ist doch etwas erkennbar).




Hier sieht man die angefertigten Schnitte - wie unschwer erkennbar recycle ich Burdapapier aus einem Fertigschnitt ... Den Rücken habe ich komplett unverändert gelassen - ausser der Tatsache dass ich statt Zipper eine "Naht-Schlitz + ein Knopf" Lösung gewählt habe.



Jetzt zum Vorderteil - die Ärmelschnitte habe ich einfach an das Vorderteil geklebt - in der Nahtlinie war kein Abnäher versteckt, der Ärmel passte genau an das Vorderteil. Ein Brustabnäher war dagegen in dem Futter-Teil. Auf dem Bild kann man genau sehen wieviel Stoff für die Falten vorgesehen ist. Die rote Linie ist die wirkliche Mitte des Vorderteils. Ich wollte symmetrische Falten - je zwei auf jeder Seite - statt der unkontrollierten Lösung des Originals.


Der Brustabnäher bestimmt die Wölbung des Vorderteils und den Platz für den Busen. Ich arbeitete mit der Burda-Größe 38, die mir meist zu groß ist (obwohl ich laut der Maßtabelle vielleicht sogar 40 nehmen sollte!), allerdings beim legeren Fall diesen Tops war dies mir egal. Ich wollte den Brustabnäher in die Vertikale verlegen, dami einer der Falten seine Rolle übernimmt. Beim Top von Burda ist der Abnäher nur im Futter, Vorderteil hat keine - daher bilden sich die Querfalten unterhalb des Busens des Models und auf dem Bauch. Wenn frau spindeldürr ist, sieht so etwas vielleicht schön aus, an mir bestimmt nicht.



Ich zeichnete eine Linie zwischen der Spitze des Brustabnähers und dem äußerem Rand des Halsausschnites. Eine zweite linie wurde in der Mitte des Abnähers gezeichnet. Ich schnitt die Beiden Linien auf und schloss den Brustabnäher (mit Tesafilm).



Danach testete ich ob der Schnitt weiterhin zu dem Vorderteil passt. Man kann jetzte sehen dass ich an zwei Stellen zu viel Stoff habe (und dass das "zuviel" mher ist als ursprünglich)- wenn ich dabei bliebe, hätte ich eine Falte genau in der Mitte, dies wollte ich nicht. Ausserdem schien mir der Abstand zwischen den Falten zu groß.


Daher habe ich die Falte in der Mitte um einen 1 cm Richtung Schulter verschoben. Die Andere - gebildet durch den Brustabnäher, ließ ich so wie man sie sehen kann.


Nach der Anprobe des Papierschnittes war ich zufrieden. Es blieb nur die Änderung (Verlängerung) des Auschnittbesatzes.




Als letztes müsste ich entscheiden welche Seite des Stoffes ich eigentlich besser finde. Und ob ich es füttern will (nein!) oder muss - bei der Seide handelt es sich um ein Devoree in Satinbindung. Ich habe mich für die Atlas-Seite (die matte) entschieden, weil ich den Top nicht nur zu feierlichen Anlässen tragen will. Und gegen Futter - Gott sei dank sind die Devoree-Blüten dezent genug. Auch der legere Schnitt und die Falten tragen dazu bei, dass es nicht zu transparent wird.


Foto des (fast) fertigen Tops ist etwas bescheiden - die Farbe stimmt nicht (in wirklichkeit ist es ein Burgunderrot, auch Ochsenblut genannt, warm und ins braune gehend, auf keinen Fall ins violette) und es hängt traurig auf dem Bügel - wie ein Sack. Aber an mir sieht er ganz gut aus (und ich bin da durchaus kritisch). Ich versuche demnächst ein Foto reinzustellen. Und jetzt muss nur der Frühling kommen. Der WARME Frühling...



UPDATE
Zdjecia gotowej bluzeczki z na trojwymiarowym wieszaku. Spojrzenie przywodzace na mysl krolika spogladajacego na kobre swietnie unaocznia moj stosunek do kamery. Ale bluzka da sie lubic, no nie?

Fotos des Tops auf etwas anderem Kleiderbügel. Meine Abneigung gegenüber der Kamera lässt sich nicht verleugnen.

Quite nice photos of the top but not nice - of me. But I am not plainyg the main part in this post.