Ich war nie besonders gut in Physik, vor allem die höhere hat mir Probleme bereitet - Relativitätstheorie war nur anhand des bekannten Beispiels mit fahrenden und stehenden Zügen verständlich. Wenn es um All geht - weniger ... Nun ja, letztes Wochenende hat mir jedoch deutlich gezeigt das Zeit relativ ist. Seit wann klage ich über Zeitmangel? Oder eher - wann habe ich darüber nicht geklagt?! Meine Strickprojekte vermehren sich endlos, ohne beendet zu werden.. Manche werden irgendwann doch fertig, aber dann habe ich keine Zeit ein anständiges Photo zu machen und sie hier zu beschreiben ... Seit circa 2 Monaten nähe ich einen Mantel. Seit circa zwei Monaten ist er FAST fertig (fehlt das Futter, Taschen, Knöpfe ...). Und ich komme nicht dazu mich zu setzen und es beenden. ABER an vergangenem Wochenende habe ich doch genäht. Die Karnevalskostüme für meine Söhne. Die sind fix fertig geworden. Entweder hat sich die Zeit irgendwie ausgedehnt und war nett zu mir oder ... mein Mantel hat halt die Priorität 81, und die Kostüme - 1.
Übrigens, beim Nähen der Kostüme konnte ich meine neue Nähmaschine ausprobieren - mein Mann hat mir eine Overlock gekauft (lieb von ihm, nicht?). Habt Ihr jemals versucht eine Overlock einzufädeln? Man braucht ungefähr 3 Hände, viel Geduld und es klappt trotzdem nicht. Gut dass ich eine Perlennadel habe, ca 1o cm lang und biegsam - damit kriege ich es hin. Müsste auch häufig üben weil mir mein Geiz nicht erlaubt hat Overlockgarn zu kaufen. Es war eine schlechte Idee...
I was never good when it comes to physics. But there ist something true in Alberts theory of relativity. I suffer from the lack of time - first of all concerning to my hobbies and activities. My project are permanently unfinished - and if they somehow get ready, I cannot find a while to take photos and write a few words. For two months I am working on my coat. It's almost ready, but I'm not able to finish it. But last weekend I've made two costumes for carnival (it's avery important here in Rhineland - what I don't understand, I don't like carnival at all .... ) for my sons. It was no problem to sew all the day long. Seems I have problems to make my activities a higher priority - if they are "only" for myself.
Z fizyki mocna nigdy nie bylam, szczegolnie z tej mniej namacalnej. Teoria relatywnosci byla zrozumiala na przykladzie z pociagami, w relacjach kosmicznych - niestety nie. Tym niemniej miniony weekend uswiadomil mi ze Albert mial racje. Otoz - jak wszyscy czytajacy wiedza - cierpie na notoryczny brak czasu. Rozgrzebane projekty mnoza sie w nieskonczonosc. Skonczone tez sie mnoza, acz wolniej, jednak nie mam czasu zrobic im ladnego zdjecia i opisac na niniejszych lamach. Z typowym dla mnie zapalem i zadufaniem zabralam sie dobre dwa miesiace temu za szycie plaszcza. Jest prawie gotow - musze go tylko wykonczyc (podszewka, guziki, itepe). Doda ze prawie gotow jest od tychze dwoch miesiecy. Nie mam czasu go skonczyc ...
Nie mam czasu?! W miniony weekend przysiadlam faldow przy maszynie i uszylam smarkom kostiumy karnawalowe (tutaj karnawal to istne swieto lasu, nawiasem mowiac) - na to czas sie znalazl, dziwnym trafem. Albo czas sie rozciagnal jakos, albo po prostu moj plaszcz ma priorytet nr 81 ...
Swoja droga - przy okazji kostiumow karnawalowych oswoilam moje najmlodsze dziecie - maszyne do szycia typu overlock. Nawlekanie chwytnika dolnego nadaje sie jako kara za ciezkie przewinienia. Dobrze ze mam w domu igle do nawlekania perelek - igla ta ma ponad 10cm dlugosci i akurat starcza na nawleczenei tego cholernego chwytnika. Poza tym szycie overlockiem z uzyciem zwyklej nici do szycia tez jest bez sensu - skapstwo sie tu nie oplaca (to tak na wypadek gdyby ktos chcial pojsc w moje slady - zwykle nici strasznei szybko sie rwa i operacje nawlekania chwytnika trzeba powtarzac bardzo czesto ...). Poza tym overlock to fajan rzecz.
2 Kommentare:
No więc, mam dokładnie to samo, gorset, który skończyłam szyć na dzień przed Sylwestrem, leżał wycięty w kawałkach od dwóch lat, nie mówiąc o innych projektach, np.: koronkowej parasolce, której brakuje już tylko koronki... Nie wiem, skąd bierze się taka niemoc w kończeniu projektów, szczególnie takich, którym brakuje ostatnich kilku zabiegów wykończeniowych.
Siostro :-) Czuje sie pokrzepiona na duchu :-). Nie jestem z tym sama ...
Kommentar veröffentlichen