Sonntag, 20. Dezember 2009

land of confusion



Lost myself between xmas baking and buying, gifts, household and housework, job, train, tram ... The time passed by and I even haven't notice it ... Today I had to make a break - not because I wanted, but both my children are ill, and almost all Xmas work is done.
It's a kind of bad luck, being ill child today, as we have SNOW. Lots of (lots means about 15 cm, but we hardly see snow in our place, the winters are rather rainy cold thany snowy and frosty). But fever held us at home.
On the picture above you can see only a few UFOs I am manufacturing constantly ... It seems I have a kind of SSS (second sleeve syndrome) and in some cases FSS (first sleeve syndrome) too. I buy new yarn and instantly start a new project, despite of lots of another ones. I don't find them boring - the new ones are just a bit more interesting. I don't find my UFOs ugly and I need them, at least two are cosy and suitable for an office, but I cannot finish them ... At the moment I can't start another two projects I wish - I just have no free needles. So I am not gonna buy a new ones, I'll finish two of my UFOs just to produce two new ones soon ...


Jak zwykle przed Swietami jestem cala zakrecona i zupelnie nie wiem co sie stalo z czasem. Zagubilam sie gdzies miedzy pieczeniem ciasteczek, prezentami, zadaniami domowymi, szkola, praca, kolejka podmiejska i tramwajem .... Dzis przymusowa pauza - obaj malcy sa chorzy, a swiateczne przygotowania prawie ukonczone. Ostatnie prezenty pakowalam sluchajac Czeska Niemena ... Za oknem gesty snieg - w Krainie Deszczowcow wielka to rzadkosc, spadlo chyba z 15 cm miekkiego puchu. Szkoda, przez goraczke nie mozemy wyjsc i pouzywac na saneczkach ... Prognoza pogody jest bezlitosna i za dwa dni, kiedy bedziemy zdrowi, po sniegu nie bedzie sladu ...
Na zdjeciu u gory maly wybor moich UFO. Pogubilam tez moje zasady, by zaczynac nowe projekty po ukonczeniu starych (co oczywiscie w przypadku robienia kilku rzeczy na raz i tak bylo dalekie od zelaznej dyscypliny). Teraz z kazda nowa wloczka zaczynam dlubanie nowego projektu ... A coraz to wiecej wloczek sie u nas wprowadza. Calkiem rozsadnie nie kupuje nowych drutow, wiec teraz - bedac w punkcie gdy nie mam czym zaczac nowego sweterka - musze cos wydlubac do konca. Wyglad na to ze zapadlam tez na syndrom drugiego rekawa, ba, w niektorych przypadkach na syndrom pierwszego rekawa - mimo ze projekty mi sie podobaja i sa mi potrzebne, to ich nie koncze. Winne sa tez troche dlubane prezenty swiateczne dla mamy i bratowej, ktore jednak pokaze na wszelki wypadek po Swietach.


Wie immer vor Weihnachten weiß ich nicht was mit der Zeit passiert ist. Ich habe mich irgendwo zwischen Backen, Geschenken, Hausaufgaben, Schule, Arbeit und Bahn verloren. Heute war Zwangspause - beide Kinder krank, sonst fast alles fertig ... Es gab fantastisch viel Schnee - schade drum, wenn wir wieder fieberfrei sind und Schlitten fahren können, ist der Wetter-Traum aus ... Andererseits durch die Krankheit muss ich morgen früh nicht auf dem Bahnhof vergeblich auf die S-Bahn warten, die erfahrungsgemäß bei solchem Wetter gerne ausfällt.
Auf dem Foto oben eine geringe Auswahl an neu angefangenen Projekten - auch hier erleide ich totalen Untergang meiner inneren Werte. Die hießen immer - zuerst das angefangene beenden, erst dann was neues anfangen. Jetzt mit jedem Garn-neuzugang starte ich etwas neues ... bis ich den Punkt erreiche dass ich keine freien Nadeln habe. Und es finden sich immer neue Ideen, die nach neuem Garn verlangen ... klugerweise kaufe ich keine neuen Stricknadeln, sonst wäre ich an solch eine Armee an UFOs gekommen dass ich doch eine Begegnug der dritten Art verdient hätte ...