Montag, 15. Juni 2009

girly ... me?! (still not up to date!)

Zdjecie nie oddaje ani tysiecznej czesci urody tych wloczek ... Ki czort? To jedwabna nitka do haftowania Luminesence amerykanskiej firmy Gloriana Threads. Przesliczne, prosze mi wierzyc. U gory jest Autumn Arbor, posrodku Bellagio a na samym dole Sierra Haze. Do czego mi potrzebne te cieniutkie nici, skoro jedynym haftem (w kategorii rekodzielniczej, nie zoladkowej) jaki jestem w stanie wykonac w miare rowno jest krzyzykowy?

Das Foto gibt die Schönheit des Garnes nicht wieder ... Was ist das für Garn? Wunderschöne Strängchen Stick-Seide "Luminesence" von Gloriana Threads. Autumn Arbor (rot-grün), Bellagio (Renaissance Farben, für mich dem Rafael von der Palette geklaut) sowie Sierra Haze (beige-blaue Schatten). Wunder-wunderschön. Wozu brauche ich denn sowas, ich die mit Sticken herzlich wenig anfangen kann?

Those precious things are Luminesence by Gloriana Threads. No, I can't stitch. Not really. But they were soooo beautiful (the picture is creep). I bought Autumn Arbor, Bellagio and Sierra Haze. Why?


A do tego zeby urozmaicic spodnice. Spodnica czarna jak noc, co prawda nieco nietypowo skrojona (wykroj dostepny jest bezplatnie na stronie Burdy, trzeba sie jednak zarejestrowac), tym niemniej w swej czerni wydawala mi sie bezbrzeznie nudna i jedna z milionow czarnych spodnic, wiec zostala wyrozniona rzucikiem z haftowanych slimaczkow.

Ich habe mir (endlich) einen Rock genäht. Von Burda (Muster hier, unentgeltlich - man muss sich jedoch registrieren). In schwarz. Und es sah so unendlich langweilig aus, dass ich es etwas aufheitern wollte. Daher bekam der Rock solche bunten Schneckchen wie auf den Fotos zu sehen (die SIND bunt, ehrlich).

Finally I sew a skirt. It took a long time - I bought this fabric years ago to sew black, sheer blouse. Years came by and I lost my fascination with black and sheer clothes (or I lost my courage to wear sth. like that). Few months ago I decided black skirt works ever, so I took free Burda pattern and cut. I really needed ages to sew those few seems in main fabric and lining ... After all the skirt turned out quite perfectly sewn and endless boring.

Slimaczki wykonane sciegiem lancuszkowym, niestety malo widoczne na zdjeciach, maja nastepujaca geneze - w spodniach od garnituru weselnego (w ktore nadal sie wbijam, jednak 9 lat temu to one na mnie wisialy prosze ja Was, teraz zas "wbijam" jest jedynym slusznym okresleniem), otoz w tych spodniach powstala dziura. Spodni szkoda bylo, dziurka byla mala, zostala wiec zaslonieta mala okragla latka i ozdobiona takimz slimaczkiem. Wyglada jakby tak mialo byc (prz okazji pokaze zdjecie).
Spodnica tez ma swoja geneze. Material kupilam ekhm, jakos 8 lat temu, na bluzke kopertowa. W miedzyczasie kolor czarny przestal byc ulubiony, polprzezroczysta bluzka tez wydawala sie nienajlepszym pomyslem. Wiec - jak to u mnie bywa - material lezal i czekal na lepsze czasy. Te nadeszly miesiac temu mniej wiecej. Na poczatku mialam watpliwosci czy taka spodnica to dobry pomysl dla mojej figury - Trinny & Susannah ostrzegaja przed krojami cietymi ze skosu w przypadku szerokich bioder i grubych ud. Coz, smiem twierdzic ze w przypadku czarnej dosc sztywnej wiskozy ciecie ze skosu nie podkresla tego i owego - material nie "klei" sie do figury i jest, jak to mowilo sie gdy bylam mloda, "git". Spodnica wyposazona jest w podszewke - ze wzgledu na przejrzystosc materialu nie dalo sie inaczej. Poza "slimaczkami" premiera podczas szycia tej kierei byl zamek - pojecia nie mam jak nazywaja sie fachowo po polsku, w kazdym razie jest to zamek majacy zabki po lewej stronie. Troche sie go balam, ale nie pogryzl mnie i musze stwierdzic ze wszycie tego cuda bylo nawet latwiejsze niz kryte wszywanie klasycznego suwaka.
Spodnica na zdjeciach jest w towarzystwie znanej juz "Entwife" i jeszcze nie znanej "Louisy". To niedopatrzenie nadrabiam czympredzej.


Solche Schneken kommen nicht von ungefähr. Zu meiner Hochzeit vor 9 Jahren habe ich mir einen Hosenanzug genäht. Die Hosse passt mir immer noch (allerdings vor 9 Jahren war sie mir einfach viel zu locker, Heute kriege ich den Zipper gerade noch zu), hat aber im Laufe der Zeit ein kleines Löchlein bekommen. Dieses Löchlein ist mit einem runden Flicken und einer Schnecke repariert worden - und überraschenderweise sah es gut aus. Ich zeige es Euch bei Gelegenheit.
Den Stoff habe ich ewig her für eine Bluse gekauft. Mit der Zeit hat sich meine Einstellung zu halbtransparenten schwarzen Blusen entschieden geändert, daher doch ein Rock (er hat natürlich Futter, halbtransparente Röcke haben auch an Zauber verloren). Ich war mir nicht ganz sicher ob der Schnitt wirklich richtig für meine Hüfte ist - erstens habe ich etwas änliches bereits in meinem Schrank (und die Hüftpasse macht micht tatsächlich breiter), zweitens Trinny & Susannah warnen vor schräg zugeschnittenen Röcken und Kleidern bei Reithosen (saddlebags). Glücklicherweise erwies sich die schwarze Viskose als steif genug, um nicht an der Figur zu kleben, daher bin ich mit dem Rock ganz zufrieden. Er passt auch wunderbar zu Entwife und noch besser zu Louisa. Wer/ was ist Louisa?!


So I decided to give it some embroidery, to "wake it up". I think it works (although you can hardly see anything on my pictures). I was afraid the bias cut of the skirt may not be flattering for my A-shape (Trinny & Susannah are warning it's no-go for saddlebags and they're probably right). Happily the fabric was stiff enough not to cling on my lines, so actually the ready skirt IS flattering. And it works with Entwife. And with Loisa.... Louisa Who?!


W ksiazce "French Girl Knits" Louisa jest tunika. Tuniki dla figur ciezkich u dolu sa oczywiscie absolutnym no-go (moim zdaniem oczywiscie). Co mi sie jednak podobalo: rekawki-skrzydelka, wzor, dekolt, wstazeczka przy tymze. Czyli sporo. Na Ravelry zobaczylam zmodyfikowana wersje - krotka, z gladko dzierganym karczkiem, dluzszym niz w oryginale. No i zmalpowalam ... Wloczka z ktorej zrobiona jest moja "Louisa" to tiulowa wstazeczka, z poliestru, troche piszczaca w palcach, ale dajaca niezwykly piankowo-koronkowy efekt. To kolejny projekt w ktorym dopasowanie do figury zostalo osiagniete przez zmiane grubosci drutow. Wiazanie na plecach wydalo mi sie bardziej sexy (z reguly bycie sexy jest mi kompletnie obojetne, przyznaje). Wstazeczke z jedwabiu zafarbowalam sama ...

Louisa ist ein Projekt aus "French Girl Knits". Im Buch ist es eine Tunika. Sehr trendy zwar, aber Tunikas sind m.E. wirklich nicht sonderlich geeignet für Figuren mit schmalen Schultern und breitem Hinterteil. Sttat die Figur auszugleichen unterstreichen sie noch mehr die A-Form. Trotzdem war ich von diesem Projekt angetan. Auch wegen des Originalgarnes - ich verliebe mich immer wieder in solche Glitzernden bunten Bändchen (Elster eben), die sich meistens als unverstrickbar oder untragbar entpuppen. Mittlerweile bin ich so weit dass es rein platonische Liebe ist. Bei dem Originalgarn von Louisa (Thalia von Louisa Harding) hätte es klappen können ... Ich habe trotzdem ein anderes Garn genommen und aus der Tunika-Form habe ich einen Top gemacht (abgekupfert von einer ravelry-Strickerin). Alles fast nahtlos gestrickt (nur Kitchener unter den Achseln), an die Figur durch den Wechsel der Nadelstärke gebracht. Das Seidenband habe ich selbst gefärbt und die Schleife im Rücken gebunden, damit es "erwachsener" wirkt (und sexier, obwohl das ist mir eh egal).

Louisa comes from "French Girl Knits". In the book it's a tunic, but tunics are imho nothing for A-shaped ladies. I liked Louisa though - the lacy pattern, cap sleeves, neckline and bow ... and the yarn (in original it's Thalia by Louisa Harding). As I saw a short version of this project on Ravelry I decided to give it a try. To buy Thalia was too much risk (what if the pattern doesn't work for me and I spent a loan for this yarn?!), I bought bargain polyester ribbon with interesting texture and started to knit. Surprisingly I liked the knitted fabric much (usually I can't stand - and wear - polyester), and I am glad how it turned out. The modifications are only slight -whole piece is shorter, the plain yoke is wider and the bow is in the back.


Spodnica i Loisa stanowia w rzeczy samej udana pare, jednak nie beda chyba mialy wiekszych szans na wspolne wystepy. Pisalam 100 tysiecy razy, ale co tam, powtorze - przynajmniej nie zapomnicie :P - nie naszam spodnic. Nawet nie dlatego ze nie lubie. Troche dlatego ze gdy dzieci byly male latwiej bylo je gonic po oplotkach majac na tylku spodnie, najchetniej malo wrazliwe na brudzenie. I jakos tak mi zostalo, spodnice i sukienki uwielbiam i nawet kilka mam, na pewno pozyja u mnie dluzej... Problemem jeszcze sa nogi, tym razem nie ich forma, gdyz wszystko co nie ma formy olowka lub tulipana jest dla figury dosc laskawym - chodzi oczywiscie o upiora depilacji i o wielkie utalentowanie jesli chodzi o zbieranie siniakow (uwazny ogladacz dopatrzy sie na zdjeciach co najmniej jednego) oraz brak talentu do noszenia obcasow ...

So bin ich mit beiden zufrieden - mit dem Top und mit dem Rock. Häufig getragen wurden sie nicht - für Louisa ist es noch zu kalt (finde ich). Mit dem Rock ist es noch etwas koplizierter - seit dem ich Mutter bin trage ich bevorzugt Hosen, da man in solchem Outfit viel leichter hinter den Jungs laufen kann (notfalls - springen, klettern). Zweitens habe ich selbstverständich ein Problem mit meinen Beinen - es geht jetzt weder um die Form noch um die käsige Farbe. Es ist jede Art der Haarentfernung die meine Haut gemein reizt und die Neigung zu blauen Flecken (man kann auf den Fotos mindestens einen sehen). Ah, und Schuhe, na klar ;-) .

So I am very happy with both - skirt and Louisa. But I hardly wear them - for Louisa it's still too cold. And wearing skirts ... Since I am mom I prefer to wear trousers to make things with my boys (mostly trying to get them out of mud). It's not stylish but also non-problematic. The second case are my legs - they not perfect and way too white, but the issue is depilaton and the fact I tend to get bruises, easily (you can see at least one on the photos). And - for sure - another issue are shoes ;-).


  • Project/Projekt - by Kristeen Griffin-Grimes
  • Yarn/Garn/Wloczka - 200 g Ballerina by Austermann, 100% polyester
  • Needle/Nadeln/Druty - circular/rund/okragle 5 & 4 mm

5 Kommentare:

Brahdelt hat gesagt…

Ale sobie wymyśliłaś powodów do nienoszenia spódnic!... *^v^* Namawiam jednak do spróbowania, na razie po domu, żeby się oswoić z tematem. ^^
Tym bardziej, że jest Ci w niej bardzo do figury!

edi-bk hat gesagt…

Zgadzam się z Brahdelt, bardzo fajnie Ci w tej spódnicy. A już zestaw z Loisą jest bombowy. Pozdrawiam cieplutko.

Knitting-twitter - alias Christa hat gesagt…

hi vom Bodensee, you are creating fantastic items.. super schön..
caio ciao Christa

Joanna hat gesagt…

thank you all :-)

(Brahdelt & Edi - postaram sie oswoic z noszeniem kiecek ... ale - wicie rozumicie - ja z tych co to fabryke widel mogli by otworzyc ... ;-) )

Anonym hat gesagt…

Asinku; a jaka ta spódnica cacuśna...
A jkie sweterki...
A jakie Ty masz świetne włosy...
A butki jakie cudne - no rewelacja!
-piti